Zakładnicy systemu
W ostatnich
dniach prawicowi politycy szumnie nazywają nas – uczniów zakładnikami
nauczycieli. Z obłudą wymalowaną na twarzach zapewniają społeczeństwo, że przez
strajk nasza przyszłość stoi pod znakiem zapytania, że nasze dobro jest w tym
sporze najważniejsze i że to właśnie my cierpimy teraz najbardziej. Urocze, prawda?
Nie do końca. Ta troska o nas jest jak kolorowy cukierek z gorzkim, wstrętnym
nadzieniem. Politycy, a zwłaszcza minister Anna Zalewska i jej orszak wątpliwej
jakości ekspertów, nie pytają nas o zdanie i wątpię, aby kiedykolwiek mieli to
zrobić. Lubią wypowiadać się w naszym imieniu, ale pozostają głusi zarówno na
nasze potrzeby, jak i potrzeby nauczycieli. Nie dopuszczą nas do głosu, to
pewne, ale ich szumne wypowiedzi należy skorygować: nie jesteśmy zakładnikami
nauczycieli. Jesteśmy zakładnikami systemu edukacji, naszą celą jest polska
szkoła, a spółzakładnikami nauczyciele. Ten system jest brutalny – i stanie się
jeszcze brutalniejszy, bo re(de)forma edukacji dopiero nabiera rozpędu. To
(po)twór, który zakłada, że będziemy piać peany na cześć Żołnierzy Wyklętych, chodzić
na lekcje religii dwa razy w tygodniu i potulnie słuchać, że antykoncepcja jest
niewłaściwa, a środowisko LGBTQ chce zawłaszczyć sobie nasze umysły. Nie ma w
nim miejsca na profesjonalną edukację seksualną, szkolenie wymierzone przeciwko
przemocy i dyskryminacji, na zrozumienie, szacunek i tolerancję, co powinno być
przecież podstawą edukacji. Ten system chce wyssać z nas wszystkie siły,
zmuszając nas do nauki przedmiotów, których nie zamierzamy kontynuować na
studiach, a przede wszystkim godzi w naszych nauczycieli. Jestem im zatem
wdzięczna, że strajkują i odważnie stawiają czoła systemowi, zamiast siedzieć z
założonymi rękami i narzekać. Wbrew temu, co sądzą podjudzani przez polityków
Polacy, w strajku nie chodzi tylko o godne wynagrodzenie, którego domagają się
nauczyciele. Chodzi też o uczniów - nauczyciele strajkują, ponieważ są świadomi
błędów systemu i to właśnie im, nie rządowi, zależy na uczniach. Chcą
przekazywać nam wiedzę i pomagać nam w życiowych wyborach, nie martwiąc się o
to, jak zwiążą koniec z końcem i ile godzin snu znów poświęcą, by ułożyć nowy
program zajęć, zgodny z chorymi wytycznymi Ministerstwa Edukacji Narodowej. Angażując
się w strajk, dają nam przykład, że należy walczyć o swoją godność i jest to
cenna lekcja, której z pewnością nie przewidziała w nowej re(de)formie minister
Anna Zalewska. Dlatego też ja, jako uczennica I Liceum Ogólnokształcącego w
Wałbrzychu, popieram strajk nauczycieli i cieszę się, że tak licznie do niego
przystąpili. Życzę im dużo wytrwałości, bo mierzą się z bezlitosnym
przeciwnikiem, który nie zawaha się kłamać i manipulować, ale dopóki walczą, mają
szansę wygrać.
Barbara
Szpilka, lat 18
Komentarze
Prześlij komentarz