Od przedmiotu edukacji słów kilka
Pamiętam,
jak w podstawówce po sześciu latach czułam wysuszające znudzenie sześcioletnim
oglądaniem murów pomalowanych olejną farbą,
przeszklonych drzwi i tych samych zmęczonych, nie zawsze miłych
nauczycieli. Nie mogłam znieść ich niezmiennych, opinii o mnie. Pamiętam
dreszcz ekscytacji, który poczułam przekraczając próg nowej szkoły, wiedząc że
to już czas na nową księgę do zapisania i spalenia głupkowatej figury perfekcyjnej,
pilnej dziewczynki. Pamiętam też nieziemskie przerażenie, gdy w trzeciej klasie
położono przede mną Kartkę Wyboru. Kartka Wyboru miała napisaną na sobie listę
klas do których mogłam iść i prawdopodobnych przyszłości w gratisie. Byłam tak
przerażona, że odroczyłam sobie wyrok idąc do klasy ogólnej z nadzieją, że za
rok będę mogła wpisać cokolwiek w mentalnym okienku „wymarzona
praca/kariera/życie”
To
niesprawiedliwe, że o swojej przyszłości człowiek musi decydować w wieku
największych zawirowań. Życie jednak od dawna znane jest z tego, że
sprawiedliwość to nie jego mocna strona,
dlatego też nie narzekam. Rozumiem, że już później niż druga klasa liceum,
kiedy to ostatecznie należy zdeklarować przedmioty, które będzie realizowało
się
w wymiarze rozszerzonym, się nie da. Wcześniej było trudno nawet z tak późnym wyborem. Dlatego właśnie często zadaję sobie pytanie, jak nasz polski rząd wyobraża sobie dokonanie wyboru po szkole podstawowej i to rok wcześniej.
w wymiarze rozszerzonym, się nie da. Wcześniej było trudno nawet z tak późnym wyborem. Dlatego właśnie często zadaję sobie pytanie, jak nasz polski rząd wyobraża sobie dokonanie wyboru po szkole podstawowej i to rok wcześniej.
Wyjaśnijmy
sobie jedno- czy ktoś naprawdę uważa, że gimnazja są siedliskiem
i powodem patologii? Czy tylko pod napisem Publiczne Gimnazjum nr X można stać się ofiarą nikotynowego lub alkoholowego uzależnienia i stoczyć się w otchłań deprawacji? Nawet jeśli jest tak w istocie, śmiem twierdzić, iż rozdzielenie trzech roczników, które
w szkole gimnazjalnej powinny się znajdować, niewiele pomoże. 7. i 8. klasa stanie się wówczas siedliskiem zła, a co gorsza jego promienie sięgną dzieci młodszych. Podobnie będzie z najmłodszą klasą licealną. Rozcięcie gniazda szerszeni nie powoduje rozwiązania kłopotu.
i powodem patologii? Czy tylko pod napisem Publiczne Gimnazjum nr X można stać się ofiarą nikotynowego lub alkoholowego uzależnienia i stoczyć się w otchłań deprawacji? Nawet jeśli jest tak w istocie, śmiem twierdzić, iż rozdzielenie trzech roczników, które
w szkole gimnazjalnej powinny się znajdować, niewiele pomoże. 7. i 8. klasa stanie się wówczas siedliskiem zła, a co gorsza jego promienie sięgną dzieci młodszych. Podobnie będzie z najmłodszą klasą licealną. Rozcięcie gniazda szerszeni nie powoduje rozwiązania kłopotu.
Patrzę na
moje młodsze siostry z przerażeniem i troską. Boję się o nie. Przepełnione po
brzegi podstawówki, gdzie dzieci niedługo będą upychane nogą na trzy zmiany;
podstawówki, w których nie ma odpowiedniego sprzętu do nauczania przedmiotów
ścisłych oraz ulepiony na wariackich papierach program- to właśnie czeka ich
przez kolejne osiem lat. Przez osiem lat nie zmienią środowiska, do którego
trafiły przez przypadek (rejonizacja
szkół robi swoje) i jeśli zostanie im przyklejona łatka, będą chodziły z nią
jeszcze dłużej niż ja.
Pamiętam
obraz małych dzieci biegających między nogami piętnastoletnich, wysokich,
wysportowanych chłopców. Zobaczyłam go w szkole koło mojego domu i wydał mi się
kuriozalny i niezwykle tragiczny. Brzdąc sięgający do pasa czarnowłosemu
młokosowi jest od tamtej pory moim własnym symbolem bezmyślności. Symbol ten
niesie z sobą smutek
i żal, że to młodzi, szukający swych form ludzie, muszą płacić za polityczne bicie się pałką
po głowach między „tymi, co byli wcześniej” a „Wielkimi Nami”.
i żal, że to młodzi, szukający swych form ludzie, muszą płacić za polityczne bicie się pałką
po głowach między „tymi, co byli wcześniej” a „Wielkimi Nami”.
Tajemnicą
nie jest również fakt, że nauczyciele uczący w podstawówkach nie mają
w wielu przypadkach odpowiednich kompetencji i podejścia do uczenia osób starszych. Klepią młodzież po główkach i pokazują jej wszystko czarno-białe na talerzu. Wszystko jest dobrze, dopóki delikwent nie uda się do szkoły wyższej, gdzie czeka go szok porównywalny ze skokiem z klifu w Colorado.
w wielu przypadkach odpowiednich kompetencji i podejścia do uczenia osób starszych. Klepią młodzież po główkach i pokazują jej wszystko czarno-białe na talerzu. Wszystko jest dobrze, dopóki delikwent nie uda się do szkoły wyższej, gdzie czeka go szok porównywalny ze skokiem z klifu w Colorado.
Nauczyciele
licealni wymagają od ucznia samodzielności i dojrzałości, odpowiedzialności za
własne decyzje i motywacji do nauki. Niestety po ośmioletniej podstawówce
człowiek może przyjść co najwyżej z listą piątek i rozgardiaszem w głowie.
Oczywiście przed przyjściem musi on dokonać wyboru profilu swojej przyszłej
edukacji. Niestety, młody człowiek decyzję swą będzie mógł podjąć tylko na
podstawie niepełnego obrazu danej dziedziny, którą zaserwuje mu ośmioletnia
zabawa w naukowca.
Ponadto
pomysł na to, aby młodzież szkolna uczyła się do końca całej gamy przedmiotów,
zdaje mi się kompletnie bezsensowny. Odczuwam go jako oczywisty powrót do
czasów drugiej połowy XX wieku (podobnie jest z całym pomysłem na tę oto
reformę). Młody człowiek chcący zostać lekarzem aż do matury będzie pochylał
się nad fizycznym wzorami i marnował swój cenny czas, który mógłby poświęcić na
oddanie się swojej pasji. Musimy pogodzić się w końcu z faktem, że coś trzeba
wybrać i niektóre przedmioty
w pewnym momencie nie mają już znaczenia. W wielu przypadkach to nie kwestia braku głodu wiedzy każe młodzieży twierdzić, że dana lekcja jest zbędna, lecz jego nadmiar.
w pewnym momencie nie mają już znaczenia. W wielu przypadkach to nie kwestia braku głodu wiedzy każe młodzieży twierdzić, że dana lekcja jest zbędna, lecz jego nadmiar.
I tak,
wiem, że temu tokowi rozumowania można zarzucić wiele. „Przecież kiedyś jak
byłem młody, to tak było i było dobrze” mówią zwolennicy szkolnej
re(de)formacji. Nie będę na ten argument odpowiadać wylewnie. Rzeczy, które
działają dobrze, nie wymienia się
na nowe.
na nowe.
Tak
naprawdę najbardziej zasmuca mnie inny fakt. Wszyscy biją się o to, jak
edukacja powinna wyglądać, jakie podręczniki, materiały i przedmioty są
potrzebne młodym ludziom. Wszyscy o tym rozmawiają i coś ustalają. Nikt nie
pyta nas. Usprawiedliwienie jest takie, iż jesteśmy za młodzi i za głupi, aby
podejmować takie decyzje. Chwilkę później każe się nam podejmować podobną
decyzję o swojej przyszłości, na to jednak nie jesteśmy jeszcze za głupi i za
młodzi. Chciałabym, żeby chociaż raz ktoś przyszedł i zapytał nas o opinię. Nie
jesteśmy bezmózgim błotem do lepienia figurek. Chcemy z przedmiotów edukacji
stać się jej współtwórcami.
Przyszłość
jest w tych, których upychacie w ławce i którym zatykacie usta kolejnym wzorem
kwasu karboksylowego.
Magdalena Małowska, lat 18
Jako oldboy pamiętający czasy własnej 8-klasowej podstawówki, powiem tak: taka struktura (8+4 lub 8+5) miała wtedy sens, bo była "napędzana" w miarę spójnym programem nauczania. Plączące się pod nogami maluchy były rzadkością - raczej starano się izolować tych z klas 1-4, a reszta jakoś dawała radę. Obowiązywały wśród nas, uczniów, pewne zasady, m.in. młodszych i słabszych się nie krzywdzi. Ale, niestety, to, o czym Pani napisała, czyli obraz obecnej "deformy", faktycznie urąga wszelkim zasadom zarówno pedagogiki, jak i logiki. Zatem, dzięki Waszwj inicjatywie, pojawia się szansa uruchomienia szerokiej dyskusji na temat kształtu edukacji w naszym kraju. Co jest dla mnie ważne, to to, by taka inicjatywa wyszła od Was, jako tych, którzy, już doświadczeni przez nieprzystający do współczesności system, mogą precyzyjnie określić, co jest złe, co jest akceptowalne, a czego nie ma, a być powinno. Zaproście do dyskusji szerokie grono ludzi, mających własne przemyślenia na temat systemu edukacji. Zaproście kolegów z Finlandii, może też ich naucaycieli, niech podzielą się swoimi doświadczeniami z budowania najdoskonalszego i najbardziej innowacyjnego systemu edukacji na świecie. Bądźcie moderatorami tej dyskusji. Myślę, że wszyscy mamy właśnie teraz unikatową szansę zrobienia oddolnie czegoś dobrego, sensownego, i otwartego na wiele przyszłych pokoleń. Działajmy razem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Panią z całym szacunkiem.
Dziękuję bardzo za Pana słowa. Przyznaję, że pomysł finlandzko-polskiej współpracy bardzo mnie zainteresował.
Usuń